"Rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki - cuda zajmują nam trochę więcej czasu"
Kiedyś dawno temu krążył taki slogan w satyrze reklamy naszych
PRL'owskich fachowców. A być może był to skecz w jakimś kabarecie -
przyznam szczerze - nie pamiętam.
Prawdopodobnie
niektórym z Was będzie się do tego ciężko przyznać, ale (zawsze jest
jakieś ale), niektórym z Was pomogliśmy. Jasne że nie pobiegniecie z
tym od razu do gazety, a jeśli nawet, to byłby to i tak hit/skandal
jednego wydania, poza tym większość stuknęłaby się w czoło, co drugi by
się uśmiechnął, a jeden na dziesięciu wstydziłby się odezwać w gronie
rodziny, kolegów, znajomych w obawie przed wyśmianiem.
...przychodzi
jednak czasem taki okres że łapiemy infekcję, nie ważne czy jest to
katar, czy zapalenie płuc czy tzw "dół"" (mówiąc dla skali porównania).
Gorące
mleko z miodem, czosnek, bańki na plecach a nawet współczesna medycyna
nie są w stanie nic poradzić. Kilogramy tabletek, litry chemii -
choróbsko nie da się przepędzić. Co ją wygonimy z lewej to powraca z
prawej... - jak my ją od góry, to ona nas od dołu. Takich przykładów
jest dużo w obecnej dobie - nie mówię tu o znanych nieuleczalnych
wirusach roznoszonych skądinąd wiadomą drogą - ale weźmy takie na
przykład alergie, nieustające bóle głowy, stresy, załamania nerwowe lub
depresje.
Choroba, dolegliwość, dyskomfort, złe samopoczucie - to wszystko skutki, które mają swój początek o wiele głębiej.
To czym się zajmujemy to usuwanie skutków poprzez dotarcie do przyczyny.
Niekiedy udaje się to zrobić od ręki - są jednak przypadki że dotarcie do przyczyny wymaga więcej czasu.
Z wielką pokorą, poważaniem i szacunkiem...